Niecelne strzelanie stanęło na przeszkodzie Kamili Żuk w wywalczeniu pierwszych w sezonie punktów Pucharu Świata. Po siedmiu pudłach Polka dotarła do mety biegu pościgowego w Ostersund na 50. miejscu. - Od początku dnia czułam, że jestem rozkojarzona, zmęczona. Ewidentnie przeniosło się to na start – powiedziała po swoim występie.

Żuk ruszała na trasę  jako 41. zawodniczka sprintu. Pucharowe punkty na starcie były na wyciągnięcie ręki. Niestety wszystkie cztery wizyty na strzelnicy okupione były przynajmniej jednym niecelnym strzałem. W efekcie zamiast piąć się w górę klasyfikacji Polka spadła na 50. pozycję.

- Nie mogłam się odnaleźć na strzelnicy. Nie czułam też tego jak długo strzelam. Poza tym w postawie leżąc doszły zmarznięte dłonie. Nie czułam strzałów, które oddaje. Stąd były one wyszarpane, a w konsekwencji niecelne – tłumaczyła Żuk.

Przed naszą reprezentacją już tylko jeden występ w Ostersund. W niedzielę wczesnym popołudniem odbędzie się bieg sztafetowy. Polki pobiegną w kolejności Monika Hojnisz-Staręga, Kinga Zbylut, Kamila Żuk, Anna Mąka. W przyszłym tygodniu rywalizacja przeniesie się do Austrii.

- Cieszę się, że przejeżdżamy w inne miejsce. Mam nadzieję, że wszystko co złe zostawiamy w Ostersund i w Hochfilzen będziemy cieszyć się już z lepszych rezultatów. Chciałabym w końcu ustabilizować strzelanie do takiego stopnia jak na treningach w ostatnim okresie. Oczywiście w połączeniu z przyzwoitą na dany moment formą biegową, choć wciąż nie czuję się jakoś rewelacyjnie na trasie. Z optymizmem patrzę jednak na kolejny tydzień startów – dodała Żuk.

Bieg sztafetowy kobiet rozpocznie się o 12:35. Z kolei przyszłotygodniowe zawody w Hochfilzen planowane są od piątku do niedzieli.

Powiązane osoby

 Polska | kobieta | Kamila Żuk