Os oburzony przedwczesnymi decyzjami

Alexander Os, który błysnął podczas niedzielnych zawodów w Sjusjoen, wyraził swoje niezrozumienie dla przedwczesnych - jego zdaniem - decyzji odnośnie składu na pucharową inaugurację w Ostersund.

35-letni mistrz świata w sztafecie z Chanty Mansyjska  nie może wywalczyć sobie stałego miejsca w składzie na zawody Pucharu Świata. Co gorsza Os od kilku sezonów znajduje się poza norweskim systemem szkolenia i letnie przygotowania zmuszony jest opłacać sobie sam. Razem z Larsem Bergerem założyli Team Fesklog, do którego dołączył potem również Michael Roesch. W tym sezonie z powodu zakończenia kariery przez Bergera i kontuzji Roescha został jednak sam. Udało mu się jednak przygotować całkiem niezłą formę.

W sobotnim sprincie w Sjusjoen co prawda nie zachwycił, bo z powodu czterech karnych rund zajął dopiero dwudzieste miejsce. Był jednak najlepszym biathlonistą w stawce z takim dorobkiem kar. W niedzielę strzelał już zdecydowanie lepiej, bo z dwudziestu strzałów spudłował tylko trzy. To zaowocowało drugą lokatą w biegu ze startu wspólnego. Po wybiegnięciu ze strzelnicy Os nawet prowadził, ale nie wytrzymał tempa Simona Schemppa na ostatnim kilometrze.

- Trochę mnie dziwi, że skład kadry na zawody w Ostersund został ogłoszony przed zawodami w Sjusjoen - powiedział rozgoryczony Os.

W kadrze na pierwsze zawody Pucharu Świata znaleźli się Tarjei Boe, Johannes Boe, Ole Einar Bjoerndalen, Emil Hegle Svendsen, Henrik L'Abbe-Lund i Lars Helge Birkeland.  Spośród tej szóstki miejscem na podium zawodów w Sjusjoen pochwalić się może tylko starszy z braci Boe, który był drugi w sprincie.

Powiązane osoby

 Norwegia | mężczyzna | Alexander Os