karlos napisał(a):Co też się dzisiaj działo w kobiecym Wimbledonie. W półfinałach 3 stosunkowo nisko rozstawione zawodniczki, co świadczy po raz kolejny o bezkrólewiu w żeńskim tenisie. Niby wydaje się, że teraz Serena powinna wygrać bez problemu, ale patrząc na dzisiejsze wyniki nie można być niczego pewnym.
Jeśli Serena będzie grać jak Venus w przegranym meczu z Pironkową, to nie ma szans nawet z Kvitovą. Rewelacyjna Kaia Kanepi nie wykorzystała 5 matchpointów i przegrała dreszczowiec z Kvitovą 6:4, 6:7(8), 6:8. Zwonariowa niespodziewanie wygrała z Clijsters, zaś Serena wygrała z Na Li.
Niestety nie mogę się z Tobą zgodzić, w tym, że 3 nisko sklasyfikowane zawodniczki w półfinale WS świadczy o bezkrólewiu. Spójrz na Wimbledon 1999 - w ćwierćfinałach: dwie kwalifikantki (Dokić [w pierwszej rundzie wygrała z Hingis] i Stevenson), pięć rozstawionych i jedna nierozstawiona (Lucić). W półfinale zmęczona 9 meczem w ciągu 14 dni, Stevenson przegrywa z Davenport, zaś Lucić nie wykorzystuje wielkiej szansy i przegrywa z Graf. Jednak przez kilka kolejnych lat z kobiecym tenisem było nieźle. Kryzys zaczął się pod koniec 2005 roku.










