Quentin Fillon Maillet wykorzystał błędy przeciwników i awansował z dziewiątego na pierwsze miejsce w biegu pościgowym w Oberhofie. Jak jednak stwierdził po biegu, warunki na trasie były bardzo trudne, do tego stopnia, że bardziej szedł, niż biegł na nartach.

W pierwszej fazie biegu z pewnością nikt nie stawiał na Francuza, który w pierwszym strzelaniu zafundował sobie dwie karne rundy. Na szczęście pozostałe trzy strzelania w jego wykonaniu były bezbłędne, za to mylili się przeciwnicy.

 - Dzisiaj były ciężkie warunku, padał śnieg i trasy były bardzo wolne. Trochę też wiało. Trzeba było być bardzo skoncentrowanym. Wystartowałem dzisiaj z nastawieniem na zwycięstwo. Ale po pierwszym strzelaniu byłem trochę smutny, bo dwa razy spudłowałem, byłem około 17 pozycji i ciężko było się spodziewać zwycięstwa. Ale pozostałem skoncentrowany. Bardziej szedłem, niż biegłem na nartach.  Ale na mecie to ja byłem pierwszy - opowiedział.

Wygrana Fillona Maillet i dopiero 17 lokata Jacquelina pozwoliła na zmianę na pozycji leadera klasyfikacji generalnej. Zwycięzca biegu pościgowego zdawał się jednak nie przywiązywać do tego szczególnej uwagi.

- Kiedy zobaczyłem dzisiaj moją koszulkę startową powiedziałem – o, jest czerwona. Żółta koszulka jest oczywiście celem, ale nie myślę o niej. W czasie startów muszę się skupiać na moim biegu i strzelaniu - stwierdził.

Francuz zapowiedział też, że prawdopodobnie nie opuści żadnych startów w Pucharze Świata przed Igrzyskami Olimpijskimi.

Spory awans zanotował też Sebastian Samuelsson, który przesunął się z 14 lokaty na miejsce drugie. Pudłował przy tym raz, co było całkowitym przeciwieństwem jego osiągnieć w sztafecie mieszanej, gdzie mimo dodatkowych nabojów do dyspozycji, biegał karne rundy.

- Jestem zadowolony z mojego startu. Dzisiaj skupiłem się tylko na sobie, na moim strzelaniu. Wczoraj bardzo źle wystartowałem, z dwoma rundami karnymi. Jestem szczęśliwy, że dzisiaj pokazałem, jak dobry jestem - powiedział.

Szwed stwierdził, że prawdopodobnie wystąpi w Pucharze Świata w Ruhpolding, ale zrezygnuje z wyjazdu do Anterselwy, żeby skupić się na treningu przed Igrzyskami.

Losy trzeciego miejsca ważyły się nieomal do ostatnich metrów. Z trójki Tarjei Boe, Sturla Holm Laegreid i Aleksander Łoginow, najlepszy okazał się starszy z braci Boe.

- To był jeden z najtrudniejszych startów w tym sezonie, szczególnie, kiedy po ostatnim strzelaniu zostało jedno miejsce na podium. Wszędzie był śniegi i ciężko było wymijać przeciwników. Walka była trudna, i na trasie i na strzelnicy - stwierdził.

Norweg opowiedział też nieco więcej o walce na ostatniej rundzie biegowej.

 - Kiedy pada śnieg, na podbiegach jest tylko jedna przetarta ścieżka, po której wszyscy chcą biec. Najgorzej ma ten, który jest z przodu, on walczy ze śniegiem i wiatrem. Kiedy do nich dobiegłem, chciałem zachować trochę energii i minąć ich po zewnętrznej. Ale śnieg był dużo wolniejszy, niż sądziłem. Żeby minąć Sturlę i Łoginowa musiałem pobiec sprint. Ale kiedy ich minąłem, wiedziałem, że to najlepsza pozycja na ostatnie 200 metrów. Śnieg padał już bardzo mocno.

Kolejny raz panowie powalczą już w Ruhpolding. Pierwszym ich startem będzie bieg sprinterski. Początek 13 stycznia o 14.30.  

Powiązane osoby

 Szwecja | mężczyzna | Sebastian Samuelsson

 Francja | mężczyzna | Quentin Fillon Maillet

 Norwegia | mężczyzna | Tarjei Boe