Polki usatysfakcjonowane szóstym miejscem

Szóste miejsce sztafety biathlonistek jest jak do tej pory najlepszym rezultatem reprezentacji Polski na MŚ w Pokljuce. - Jeszcze wczoraj myślałam, że miejsca od ósmego do dziesiątego będą świetnym osiągnięciem, więc ten dzisiejszy występ jest powodem do dużej radości – powiedziała Anna Mąka, która pobiegła na ostatniej zmianie.

Polki startując dzisiaj w składzie Kinga Zbylut, Monika Hojnisz-Staręga, Kamila Żuk i Anna Mąka zajęły szóste miejsce w biegu sztafetowym 4x6km podczas MŚ w Pokljuce. Tylko raz w historii udało im się wywalczyć wyższą lokatę. Pięć lat temu podczas czempionatu w Oslo reprezentantki Polski finiszowały jako czwarte. Dzisiaj mało kto spodziewał się, że będzie tak blisko powtórki tamtego osiągnięcia.

- Jeszcze wczoraj myślałam, że miejsca od ósmego do dziesiątego będą świetnym osiągnięciem, więc ten dzisiejszy występ jest powodem do dużej radości. Pokazałyśmy, że potrafimy szybko biegać i skutecznie strzelać – powiedziała Anna Mąka, która przyprowadziła sztafetę do mety.

Jako pierwsza w polskim zespole do rywalizacji przystąpiła Kinga Zbylut. Do zestrzelenia dziesięciu krążków potrzebowała jedenastu nabojów. Z Moniką Hojnisz-Staręgą zmieniała się na dziewiątym miejscu nieco ponad pół minuty po liderkach.

- Jestem z siebie bardzo zadowolona bo spudłowałam tylko raz, a samo doładowanie poszło szybko. Moja dzisiejsza dyspozycja na trasie była najlepsza jeżeli chodzi o całe mistrzostwa. Wciąż nie mogę jednak powiedzieć, że czuję się dobrze. Ten sezon jest dla mnie bardzo trudny. Moje indywidualne starty pozostawiały wiele do życzenia. Na każdym treningu i podczas każdego biegu daje z siebie wszystko, ale czasami nawet to jest za mało. Dziękuję wszystkim, którzy pomogli mi się pozbierać po biegu indywidualnym, dalej we mnie wierzą i motywują - powiedziała Zbylut.

- Po skończonej zmianie pobiegłam na trasę dopingując kolejne dziewczyny. Radość jest niesamowita, bo udowodniłyśmy sobie, że potrafimy – dodała.

Na półmetku Polska za sprawą Moniki Hojnisz-Staręgi plasowała się już na czwartym miejscu (o jej odczuciach pisaliśmy TUTAJ). Jeszcze wyżej podopieczne trenera Michaela Greisa znajdowały się po trzeciej zmianie, na której swoje możliwości po raz kolejny pokazała Kamila Żuk. Mistrzyni Europy w biegu pościgowym powetowała sobie wcześniejsze starty – spudłowała tylko dwukrotnie i wyprowadziła sztafetę Polski na trzecie miejsce ze stratą ledwie dziesięciu sekund do liderek z Norwegii.

- Na trasie czułam się lepiej niż w poprzednich startach, ale nie był to jeszcze mój dzień. Od rana towarzyszyło mi dużo stresu. Dawałam z siebie wszystko, bo dziewczyny przede mną zrobiły świetną robotę – powiedziała Żuk.

23-latka przyznała, że jeszcze większe emocje niż podczas startu przeżywała już po biegu, gdy przyszło jej śledzić występ Anny Mąki.

- To było nie do opisania. Cała się trzęsłam, był płacz połączony z radością i ekscytacją, ale też wiarą w to co możemy dziś osiągnąć. Wiedziałam, że Ania jest w stanie nas utrzymać na bardzo wysokim miejscu. Nie miałam wątpliwości, że będzie dobrze strzelać. Zostałyśmy na szóstym miejscu i mamy się teraz z czego cieszyć. Liczę, że ten występ wyzwoli w nas motywację i w przyszłości będziemy walczyć o więcej – zapowiedziała Żuk.

- Przed sztafetą była jedna wielka niewiadoma. Zawsze brakowało nam trochę szczęścia, a dzisiaj emocje były niesamowite. Jest radość, jest ekscytacja. Byle jak najwięcej takich biegów – dodała.

Mąka, dla której był to dopiero piąty występ w kobiecej sztafecie w zawodach rangi PŚ, zachowała stalowe nerwy. Zawodniczka z Zakopanego zdradziła bowiem, że przed swoim startem nie czuła stresu.

- Będąc na trasie rozgrzewkowej widziałam, że dziewczynom wiedzie się bardzo dobrze. Powtarzałam sobie, że po prostu muszę zrobić swoje, bo często niestety jest tak, że jak się próbuje przekroczyć granice swoich możliwości to źle się to kończy. Tuż przed biegiem podszedł do mnie trener Greis, który jeszcze raz powiedział mi, że potrafię dobrze strzelać, że mam się skupić wyłącznie na sobie, że mam biec swoje. Powtarzał, że we mnie wierzy. W czasie biegu zapomniałam, że to są mistrzostwa świata, nie myślałam też o tym, na którym miejscu się znajdujemy. Byłam skupiona wyłącznie na swojej pracy do wykonania – powiedziała Mąka.

Z łącznie trzema niecelnymi strzałami Polka utrzymała lokatę w czołowej szóstce. Był nawet moment, gdy wydawało się, że jest blisko wywalczenia piątego miejsca. Na nieco ponad kilometr przed metą zbliżyła się bowiem do wyprzedzającej ją Szwedki.

- Dogoniłam Oeberg, ale na ostatnim podbiegu ona przyspieszyła, a mi było już wtedy bardzo ciężko. Najważniejsze, że udało się dobiec na tym szóstym miejscu. Wiemy nad czym powinnyśmy pracować jako zespół. Mamy też jasne cele na przyszły sezon – zakończyła.

W niedzielę zakończenie czempionatu w Pokljuce. O 12:30 rozpocznie się bieg ze startu wspólnego kobiet z udziałem Moniki Hojnisz-Staręgi, zawody zamknie rywalizacja mężczyzn w tej konkurencji, która zaplanowana jest na 15:15.

Powiązane osoby

 Polska | kobieta | Kamila Żuk

 Polska | kobieta | Anna Mąka