Zwycięstwo Norwegów na inaugurację Mistrzostw Świata dla nikogo nie było zaskoczeniem. Wygrana sztafety mieszanej dobitnie pokazała dominację tego kraju na biathlonowych trasach. Na mecie zawodnicy podkreślali dumę z bycia częścią tak dobrej drużyny, a szczególnie ważne było to dla biegnącej na ostatniej zmianie Marte Olsbu Roeiseland.

Sztafetę Norwegii otworzył debiutant na Mistrzostwach Świata, rewelacja tego sezonu, Sturla Holm Laegreid.

- Trochę się denerwowałem przed startem, bo mam tak mocnych kolegów w drużynie, że nie mogłem nic zawalić. Byłem dość spokojny na strzelnicy, tylko raz dobierałem, z czego jestem bardzo zadowolony. Oddałem pałeczkę Johannesowi na dobrej pozycji – opowiedział.

Szeroko dyskutowaną w ostatnich dniach kwestią była nagła zmiana karabinu przez Johannesa Boe. Pierwszy start Norwega podczas Mistrzostw Świata zdał się potwierdzić słuszność tej ryzykownej decyzji.

- Nigdy nie dokonałbym tej zmiany, gdyby nie była to zmiana na lepsze. Zdążyłem jeszcze trochę potrenować z nowym karabinem i byłem pewny, że to była dobra decyzja – stwierdził młodszy z braci Boe.

Dwa błędy na strzelnicy, jakie przytrafiły się liderowi Pucharu Świata, nie przeszkodziły mu w wypracowaniu sporej przewagi nad kolejnymi zawodnikami.

- W sztafecie zawsze dobrze jest wypracować przewagę dla pozostałych członków drużyny. Dodatkowe sekundy oznaczają, że można zużyć dodatkowe naboje. Daje to poczucie bezpieczeństwa - zaznaczył.

Jako pierwsza z pań, na trasę wybiegła Tiril Eckhoff. W obu strzelaniach musiała dwukrotnie dobierać, ale dzięki świetnej formie biegowej udało jej się utrzymać czołową lokatę.  

- Denerwowałam się przed startem. Rano biegałam z chłopakami i obmyślaliśmy strategię. Johannes wypracowała dla mnie sporą przewagę. Zaczęłam nieco spokojniej, ale wiem, że mam dobry finisz - powiedziała.

Ostatnia zmiana w wykonaniu Marte Olsbu Roeiseland dostarczyła kibicom Norwegii sporo nerwów. W drugim strzelaniu zawodniczka broniła się przed karną rundą. Na szczęście trzy dodatkowe naboje wystarczyły do strącenia wszystkich krążków.

- Końcówka w moim wykonaniu nie była najlepsza, zużyłam wszystkie dodatkowe naboje. To nigdy nie jest przyjemne uczycie, ale udało mi się trafić do wszystkich celów. Jestem dumna, że jestem częścią tej drużyny, że miałam tę przewagę. Jestem bardzo szczęśliwa z tego medalu - podkreślała.

Niespodziewanie na drugim stopniu podium stanęła reprezentacja Austrii. Sukces był w dużej mierze wynikiem świetnego strzelania zawodników tego kraju, którzy w sumie wykorzystali tylko dwa dodatkowe pociski. Wśród bezbłędnych był Simon Eder.

- Wiedzieliśmy, że to na strzelnicy możemy dzisiaj zdobyć medal. Bardzo się denerwowałem, ale udało mi się dwa razy strzelić pięć na pięć. To było bardzo ważne dla mnie i dla drużyny – stwierdził.

Austria zwykle wymieniania jest wśród faworytów konkurencji supermikstu, który jest też domeną Edera. W sztafecie mieszanej do tej pory kraj ten nie notował najwyższych lokat.

- Trzeba zdobywać medale tak szybko, jak się da i dokonaliśmy tego dzisiaj. To zdejmuje z nas nieco presji. Dla Austrii celem zawsze jest medal na Mistrzostwach Świata. To wspaniałe, że udało się już pierwszego dnia - podsumował.

Swój udział w tak dobrej lokacie Austrii miała też notująca ostatnio świetne wyniki Lisa Theresa Hauser. To ona kończyła bieg sztafetowy i doprowadziła drużynę do miejsca na podium.  

- To wielki zaszczyt biec na ostatniej zmianie w sztafecie. Po drugim strzelaniu Dunji wiedziałam, że jesteśmy na dobrej pozycji i walczymy o medale. Bardzo się denerwowała, trzęsły mi się nogi. Start był dla mnie ciężki, ale jestem bardzo szczęśliwa, że udało nam się tego dokonać - powiedziała.

Szczególnie zadowolona z brązowego medalu Szwecji była Hanna Oeberg. Dlatego, że to ona biegła na ostatniej zmianie, ale również, że zdobyła go już pierwszego dnia Mistrzostw. W zeszłym roku, jedyny krążek, jaki zdobyła w Anterselwie, to brąz w biegu masowym – ostatniej rozgrywanej konkurencji.

- To wspaniałe uczucie. Myślę, że teraz cała drużyna może odetchnąć, nie wyjedziemy stąd bez medalu. Zawsze ciężko nam było zdobyć medale w sztafecie mieszanej. Jestem dumna z drużyny, dzięki nim mogłam pobiec na dobrym miejscu i walczyć o medal - podkreśliła.

Występ Oeberg nie był jednak idealny. Podczas pierwszego pobytu na strzelnicy musiała dobierać dwa dodatkowe naboje.

- Nie jestem zadowolona z dwóch pomyłek w pierwszym strzelaniu, ale poprawiłam się w stójce. W drugim strzelaniu czułam się bardzo pewnie, dobrze kontrolowałam sytuację. Za to ostatnia runda biegowa była bardzo ciężka. Ale miałam dobrą taktykę i to był klucz do medalu – opowiedziała Szwedka.

Kolejna konkurencją Mistrzostw Świata będzie bieg sprinterski panów, który zaplanowano na 12 lutego. Początek o 14.30.

fot. Manzoni/IBU