Mistrzostwa Europy w Dusznikach-Zdroju dla polskich kibiców rozpoczęły się rewelacyjnie. Bieg kobiet na dystansie 15km wygrała Monika Hojnisz-Staręga. - Od początku skupiłam się na strzelaniu, nie chciałam popełnić tych samych głupich błędów, co przed tygodniem w Anterselwie – skomentowała tuż po biegu.

Dla Hojnisz-Staręgi był to jedyny występ na Tauron Duszniki Arena. Już wcześniej zdecydowała wspólnie z trenerem Michaelem Greisem, że podczas tegorocznych ME skupi się wyłącznie na biegu na 15km. Polka środową rywalizację rozpoczęła dobrze, cały czas plasowała się w pierwszej dziesiątce. Na pierwsze miejsce wyszła dopiero na nieco ponad kilometr przed metą.

- Od samego początku było mi ciężko na trasie, ale była to raczej kwestia warunków na trasie, a nie mojej dyspozycji. Głęboki śnieg nie pomaga, zwłaszcza w biegu na tak długim dystansie jak 15km. Po ostatnim strzelaniu byłam tak zmęczona, że naszła mnie myśl „a niech sobie ta Merkuszyna wygra”. W połowie okrążenia zdałam sobie jednak sprawę, że mimo dużego zmęczenia odrabiam straty. Byłam na bieżąco z czasami, trasa była bardzo dobrze obstawiona. To na pewno duży pozytyw startowania w Polsce. Pociesza mnie, że udało się tak pobiec mimo dość kiepskiego samopoczucia na trasie. To znaczy, że są jeszcze rezerwy – powiedziała Hojnisz-Staręga.

Polka zanotowała najlepszy czas biegu w stawce. Na metę wbiegła z przewagą trzech sekund nad Anastazją Merkuszyną. Wyczyn tym większy, że po ostatnim strzelaniu traciła do niej aż czternaście sekund. Ukrainka byłą bezbłędna, podczas gdy Hojnisz-Staręga na strzelnicy spudłowała raz – podczas drugiego strzelania.

- Od początku skupiłam się na strzelaniu, nie chciałam popełnić tych samych głupich błędów, co przed tygodniem w Anterselwie. Rozmawiałam wczoraj z trenerem Greisem o tym jak powinnam podejść do tego biegu. Po latach doświadczeń sama powinnam o tym wiedzieć, ale mimo wszystko takie rozmowy wciąż pomagają. Co prawda na obiekcie nie było kibiców, ale wszyscy ludzie wokół to są jacyś znajomi, więc presja też się pojawiła. Dziękuję spikerowi na stadionie, że nie zapowiadał mojego strzelania, odzywał się dopiero po nim. To pozwoliło mi się lepiej skupić – dodała Polka.

Naszą najlepszą biathlonistkę czeka w najbliższym czasie kolejny obóz przygotowawczy przed Mistrzostwami Świata w Pokljuce. Wcześniej będzie miała okazję spędzić trzy dni w domu.

- Początek sezonu nie był dla mnie łatwy. Wszystko ruszyło dopiero po świętach. W Oberhofie nie tylko miejsca były lepsze, ale przede wszystkim czasy biegów. Czasami szkoda mi było odpuszczać zawody Pucharu Świata, bo po to się trenuje żeby startować. To wszystko było jednak robione z myślą o tym by być optymalnie przygotowanym do Mistrzostw Świata. Cieszę się, że ten plan zaczyna przynosić skutki. Dzisiejszy występ to dla mnie spory zastrzyk motywacji – zakończyła Hojnisz-Staręga.

Dla zawodniczki z Chorzowa jest to już czwarty medal ME w karierze. W 2013 roku w Bańsku zajmowała trzecie miejsca w biegu indywidualnym i sprincie oraz wygrała bieg pościgowy.

Powiązane osoby

 Polska | kobieta | Monika Hojnisz-Staręga