Co z zarzutami wobec byłych władz światowej federacji?

Prawnik Andersa Besseberga poinformował, że śledztwo które jest prowadzone przeciwko byłemu prezydentowi IBU nie będzie już dotyczyć jego zaangażowania w ukrywanie wpadek dopingowych rosyjskich biathlonistów.

Śledztwo w sprawie byłych władz IBU - podejrzana o korupcję jest również była sekretarz generalna Nicole Resch - od początku prowadziła austriacka policja antykorupcyjna. Po dwóch latach do dochodzenia w maju tego roku przyłączył się norweski Økokrim, zajmujący się zwalczaniem przestępstw gospodarczych i środowiskowych. Jednostka ta ma zarówno uprawnienia policji, jak i prokuratury. Spodziewano się, że sprawy nabiorą szybszego tempa, tymczasem jeśli dojdzie w ogóle do postawienia zarzutów, nie będą one dotyczyły wątku dopingowego.

- Władze norweskie przejęły część dochodzenia związanego z podejrzeniem korupcji. Oznacza to, że rzekomy udział Besseberga w oszustwie antydopingowym rosyjskich biathlonistów nie będzie już badany. Ani w Norwegii, ani w Austrii - poinformował norweską telewizję TV2 Norbert Wess, prawnik Besseberga.

- Zarzut oszustwa antydopingowego dotyczył tego, że Besseberg miał umożliwiać starty rosyjskim biathlonistom pomimo stosowania przez nich nielegalnych metod. Ten wątek nie jest już częścią śledztwa - dodał Wess.

Norweskie władze nie są w stanie określić terminu zakończenia śledztwa. Jednym z powodów przedłużającego się postępowania jest to, że czynności dochodzeniowe prowadzone są poza granicami kraju. Besseberg wciąż jest jednak podejrzewany o przyjmowanie łapówek od kierownictwa Rosyjskiego Związku Biathlonu.

Anders Besseberg zarządzał IBU nieprzerwanie przez 25 lat od momentu jej powstania w 1993 roku. 74-letni Norweg konsekwentnie nie przyznaje się do winy.