Guzik: Chciałbym już być w domu

Grzegorz Guzik starty w sezonie 2019/20 zakończył pozytywnym akcentem. W biegu pościgowym w Kontiolahti awansował na 40. miejsce. – Cieszę się, że w ostatnim starcie udało się wywalczyć ten jeden punkcik – powiedział najlepszy polski biathlonista.

Polak na trasę biegu pościgowego ruszał jako 51. zawodnik sprintu. Niestety już na pierwszym strzelaniu spudłował trzykrotnie i spadł na ostatnie miejsce.

- Bieg nie zaczął się dla mnie dobrze, ale wiedziałem, że warunki na strzelnicy są trudne i bezbłędne strzelanie wywinduje mnie w górę – powiedział Guzik.

W kolejnych trzech próbach strzeleckich polski biathlonista był bezbłędny, co przed ostatnią rundą biegową pozwoliło mu awansować na 41. pozycję.

- Chcąc na koniec sezonu zdobyć chociaż ten jeden punkcik musiałem wyprzedzić Eduarda Łatypowa z Rosji. To mnie bardzo zmotywowało. Udało się, choć kosztowało mnie to sporo sił. Głowa podczas tego startu nie była już tam, gdzie powinna. Wszyscy wiemy jaka jest sytuacja. Chciałbym już być w domu. Cieszę się jednak, że w tym ostatnim starcie sezonu udało się jeszcze raz zapunktować – dodał.

W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata Guzik zajął 72. miejsce. Na swoim koncie zgromadził łącznie 26 punktów. Trzykrotnie zajmował miejsca w czołowej czterdziestce.

- Oceniając siebie w tym roku to cieszę się z wyników na Mistrzostwach Świata. Brakuje mi jednak dobrych, równych startów od początku sezonu. Wiem, że stać mnie na biegi w pierwszej trzydziestce, natomiast gdzieś to nie idzie tak jak byśmy chcieli. Teraz jest czas na przemyślenia, analizy i być może jakieś zmiany. Będziemy się zastanawiać nad tym, co zrobić, żeby było lepiej – ocenił Guzik.

- Na początku sezonu całej drużynie nie szło. Dopiero od Mistrzostw Świata te wyniki zaczęły wyglądać dużo lepiej i to pozwoliło nam wywalczyć czwarte miejsce startowe w przyszłym sezonie. Z pewnością ułatwi to logistykę, nie trzeba już będzie dowozić specjalnie czwartego do sztafety – dodał.

Reprezentację czeka teraz długa i pełna niewiadomych podróż do kraju. Ze względu na odwołane loty do Polski, biathlonowa kadra wyleci w niedzielę do Monachium.

- Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji. W niedzielę o 14:00 lecimy do Monachium i stamtąd będziemy musieli się jakoś dostać do Polski. Martwimy się, bo nie wiemy kiedy dotrzemy do domów i w jaki sposób, a bardzo już byśmy chcieli być z naszymi rodzinami. Z pewnością czeka nas dwutygodniowa kwarantanna, będziemy musieli się do tego dostosować. Na ten moment wszyscy czujemy się dobrze – zakończył Guzik.

Powiązane osoby

 Polska | mężczyzna | Grzegorz Guzik