Martin Fouracde w swym ostatnim w karierze starcie w Pucharze Świata odniósł 83 zwycięstwo. Nie zdobył jednak Kryształowej Kuli. Zabrakło też fety przy pełnym kibiców stadionie, jednak Francuz stwierdził, że to idealne zakończenie jego bogatej kariery.

Martin Fourcade z całą pewnością zasługiwał na wielką fetę przy pełnych trybunach na Holmenkollen, ale musiał zadowolić się pożegnaniem kolegów z ekipy, przy pustym stadionie w Kontiolahti. Mimo to, Francuz tłumił łzy wzruszenia i podkreślał, jak bardzo jest szczęśliwy.

- To szczególny dzień dla mnie, jak już wszyscy za pewne wiedzą. Nie mogłem sobie wymarzyć lepszego zakończenia. Oczywiście brakuje mi kibiców. Ale kiedy zaczynałem uprawiać biathlon w lasach Pirenejów – tam też nie było kibiców. Jestem dumny z tego, co osiągnąłem. Z tego, że odkryłem siebie w trakcie tej długiej podróży. Dzisiaj jest jej piękny koniec. Nie marzyłem o Kryształowej Kuli. Myślę, że to dobry sygnał, że odbiera ją Johannes – przyznał.  

Cały sezon, czego ukoronowaniem był ostatni bieg w Kontiolahti, pokazał, że również we Francji Fourcade ma godnych następców. Ostatni raz na podium Fourcade stanął wraz z Emilienem Jacquelinem i Quentinem Fillon Maillet.

- Jestem spokojny odchodząc. Dziesięć lat temu, w Vancouver, Vincent Defrasne przekazał mi pałeczkę sztafety. Ja dzisiaj przekazuję ją Emilienowi i Quentinowi. Mam nadzieję, że oni też przekażą ją młodszym zawodnikom za kolejne dziesięć lat – podsumował.

Powiązane osoby

 Francja | mężczyzna | Martin Fourcade