Szczurek: Czuję spory zawód

Żadnemu z polskich biathlonistów nie udało się awansować do biegu pościgowego. Najbliżej tej sztuki był Łukasz Szczurek, któremu zabrakło tylko pięciu sekund. - Czuję spory zawód, bo do drugiego strzelania wszystko układało się po mojej myśli – powiedział 31-latek.

Najstarszy z kadrowiczów dobrze rozpoczął rywalizację. Strzelał bezbłędnie i po pierwszym okrążeniu tracił tylko pół minuty do prowadzącego Johannesa Boe.

- Trzydziesty czas po pierwszym strzelaniu to chyba jakiś mój rekord. Zakładałem sobie przed biegiem, żeby mocno zacząć i próbować trzymać to tempo do mety. Trochę zabrakło mi jednak sił w samej końcówce. Nie było to może klasyczne odcięcie prądu, ale nie była to już ta sama moc, co na początku – powiedział Szczurek.

Na domiar złego zawodnik BKS WP Kościelisko spudłował dwukrotnie w stójce, czym pogrzebał szansę na punktowane miejsce.

- Wiatr był dzisiaj naszym przyjacielem, błędy w stójce to tylko i wyłącznie moja wina. Myślami byłem już na trasie. Kolejna nauczka na przyszłość, że nie można wybiegać w przyszłość tylko krok po kroku odpracowywać bieg – dodał.

Szczurek zajął ostatecznie 67. miejsce przegrywając awans do niedzielnego biegu pościgowego o niespełna pięć sekund.

- Dotychczasowe wyniki zupełnie mnie nie satysfakcjonują. Chciałem lepiej wejść w ten sezon. W zeszłym roku o tej porze wyniki były lepsze, ale też czułem się mocniejszy. Teraz dobry rezultat też jest na wyciągnięcie ręki, a ja czuję, że to jeszcze nie to – ocenił.

Sześć lokat niżej uplasował się Grzegorz Guzik, który spudłował trzykrotnie. Rozpoczął od jednego pudła w postawie leżąc, po stójce pokonywał dwie karne rundy.

- Czegoś jeszcze brakuje zarówno w biegu, jak i w strzelaniu. Dzisiaj na stójce była nerwówka, jakieś niepotrzebne szarpnięcia. O ile w postawie leżąc wygląda to dobrze, o tyle w postawie stojąc raz się uda, raz nie. Biegowo też jeszcze nie jest tak jakbyśmy sobie tego wszyscy życzyli. Trzeba być cierpliwym. Czuję, że ze startu na start jest coraz lepiej – powiedział z optymizmem Guzik.

- Na pewno zacząłem tegoroczny sezon na wyższym poziomie niż w poprzednich latach. Występ w Ostersund był naprawdę solidny. Strzelanie w moim wykonaniu jest znacznie szybsze niż w zeszłym roku, brakuje jeszcze skuteczności, ale ona kiedyś przyjdzie. Okres przygotowawczy przepracowaliśmy bardzo solidnie. Trzeba czekać na efekty. Szkoda, że nie udało się zakwalifikować do pościgu, bo dla mnie im więcej startów tym lepiej się czułem – dodał.

Przed podopiecznymi trenera Adama Kołodziejczyka dzień przerwy. W niedzielę czeka ich rywalizacja w biegu sztafetowym – zapewne w niezmiennym zestawieniu. Jako pierwszy na trasę ruszy Łukasz Szczurek.

- Bieg na pierwszej zmianie sztafety daje mi dużo doświadczenia. Nie często łapię się do biegów pościgowych, a rywalizując na otwarcie sztafety mam możliwość bezpośredniego starcia z rywalami. Dzięki temu trochę się podciągnąłem, zaczynam to lubić coraz bardziej. Myślę, że przy dobrym strzelaniu stać nas na poprawę najlepszego ubiegłorocznego rezultatu, czyli dwunastej lokaty. Fajnie byłoby się zakręcić w pobliżu dziesiątego miejsca – powiedział biathlonista z Iwonicza-Zdroju.

- Sztafetą w Ostersund, gdzie przez moment pukaliśmy do pierwszej dziesiątki, pokazaliśmy, że możemy coś zdziałać, a poziom męskiego biathlonu w Polsce z roku na rok idzie coraz wyżej – ocenił Guzik.

Niedzielna sztafeta mężczyzn zakończy weekendową rywalizację w Hochfilzen. Planowa godzina startu to 14:00.

Powiązane osoby

 Polska | mężczyzna | Grzegorz Guzik

 Polska | mężczyzna | Łukasz Szczurek