Roeiseland: Cała drużyna wykonała naprawdę dobrą robotę

Pierwszy w tym sezonie bieg sztafetowy wygrały Norweżki. Przysłowiową kropkę nad "i" postawiła biegnąca na ostatniej zmianie Marte Olsbu Roeiseland, która podkreślała, że zwycięstwo jest dziełem całej drużyny.

Już na pierwszej zmianie bardzo dobrze spisała się sztafetowa debiutantka Karoline Knotten, która ukończyła bieg na drugiej pozycji przegrywając tylko z Lisą Vitozzi.

- Nie mogłam spać w nocy, byłam zdenerwowana. Bardzo chciałam wystartować, a zaczynałyśmy dzisiaj późno. Trzeba było skoncentrować się na najważniejszym. Kiedy ma się takie trzy dziewczyny w drużynie, można poczuć się bezpieczniej. Jestem szczęśliwa, że wykonałam dobrą pracę dla drużyny – opowiedziała.  

Nieco gorzej spisała się Ingrid Landmark Tandrevold, która w sumie dobierała pięć pocisków i zmianę oddała jako czwarta w stawce.  

- Warunki na trasie były niezłe, gorzej z tym, co działo się w mojej głowie. Nie wiem, co się stało podczas pierwszego strzelania. Na szczęście dobrze czułam się na trasie i  tam poprawiłam moją lokatę – stwierdziła.  

Lepiej niż w dotychczasowych startach indywidualnych zaprezentowała się Tiril Eckhoff, która zakończyła swój występ z nieco ponad dwusekundową stratą do Mony Brorsson.

- Bardzo się cieszę ,że biegłam na czołowych miejscach. Moje pierwsze strzelanie było świetne, drugie niezłe. Cieszę się, że Marte tak dobrze zakończyła nasz start - powiedziała.

Na ostatniej zmianie pobiegła Marte Olsbu Roeiseland, która bez większych problemów doprowadziła drużynę do pierwszego miejsca na podium.

- Cieszę się, że wystartowałam tuż za Hanną. Już nie raz rywalizowałyśmy ze sobą. Miałam dobre pierwsze strzelanie, musiałam dobierać w drugim, ale myślę, że mój występ był dobry. Cała drużyna wykonała naprawdę dobrą robotę i na pewno będziemy to razem świętować - podkreśliła.

Olsbu wykorzystała problemy na strzelnicy Hanny Oeberg i wypracowała dla Norwegii sporą przewagę.

- Biegłam za nią pierwszą rundę i słyszałam, że inne zawodniczki są blisko. Starałam się wypaść jak najlepiej na strzelnicy i strzelać jak najszybciej - dodała.

Historyczny sukces odniosły Szwajcarki, które po raz pierwszy w historii stanęły na podium zawodów Pucharu Świata.

- Zaczęłam swój bieg za Niemką, byłam tak naładowana adrenaliną, że pomyślałam, że ona powinna biec szybciej, jesteśmy zbyt wolne. Na drugiej rundzie pomyślałam – to chyba nie był aż tak wolny bieg. Poczułam się już zmęczona, ale miałam dobrze przygotowane narty. Strzelanie – wiem, że dobrze strzelam na treningach, ale mam problemy na zawodach. Dzisiaj miałam w głowie głos trenerki – po prostu strzel do tych czarnych punktów, wtedy staną się białe. Dzisiaj tak się stało – opowiedziała Aita Gasparin. 

Lena Haecki do ostatniej chwili konsultowała się z trenerką Sandrą Flunger.

- Rozmawiałyśmy o warunkach na strzelnicy. Pytałam czy wiatr zmienił się w stosunku do tego, jaki był podczas przestrzeliwania broni. Usłyszałam, że wiatr się nie zmienia, a ja muszę po prostu w siebie uwierzyć – powiedziała z uśmiechem.

Dla Elviry Oeberg również był to debiutancki występ w sztafecie na zawodach tej rangi, w dodatku niezwykle udany, bo dzięki niej Szwecja znalazła się na czele stawki.

- To był szczególny moment biec w tej drużynie na pierwszym miejscu. Było ciężko o miejsce w sztafecie, mamy teraz bardzo mocną drużynę. Byłam więc zdenerwowana przed startem, ale miałam wsparcie koleżanek – zaznaczyła.

Mona Brorsson również podkreślała, jak dobra atmosfera panuje w zespole szwedzkim.

- Możliwe, że lepiej występujemy jako drużyna, niż w naszych startach indywidualnych. To dzięki duchowi, jaki panuje w naszej drużynie. Na pewno to też efekt naszych treningów, praktycznie każdego dnia trenujemy razem - skomentowała.

Panie powrócą do rywalizacji już 13 grudnia w Hochfilzen. W tym dniu o 11:30 zaplanowano start biegu sprinterskiego.