Dmitro Pidruczny po biegu pościgowym był tak samo zadziwiony swoim osiągnięciem, jak cały biathlonowy świat. Jak sam podsumował, dopuścił się wręcz kradzieży złotego krążka norweskiemu faworytowi.

Już czwarte miejsce, jakie Pidruczny zajął po biegu sprinterskim wydawało się w jego wykonaniu wielkim osiągnięciem. Kandydatów do medali w pościgu było wielu, bowiem dwunasty Tarjei Boe miał tylko nieco ponad minutę straty do swojego młodszego brata.

- Na razie nie mogę uwierzyć, że mam medal, złoty medal. I nie mogę uwierzyć, że ukradłem go takiej osobie jak Johannes – stwierdził świeżo upieczony mistrz świata.

Pidruczny jako pierwszy wybiegł ze strzelnicy po czwartym strzelaniu, jednak jeszcze wtedy niczego nie mógł być pewny.

- Ostatnia runda była szalona. Od początku starałem się biec na maksimum. Wiedziałem, że za mną jest Johannes, który jest bardzo mocny i 15 sekund mogło być niego żadną stratą – opowiedział.

Ukrainiec nigdy do tej pory nie stanął na podium indywidualnych zawodów Pucharu Świata, a największe sukcesy odnosił w sztafetach mieszanych.  W tym sezonie tylko raz wszedł do pierwszej dziesiątki, w biegu pościgowym w Nowym Meście.

- Początek sezonu był dla mnie trudny, byłem przez jakiś czas chory. Staraliśmy się z trenerem wypracować najlepsza formę na Mistrzostwa Świata, przede wszystkim na sprint i bieg pościgowy, bo w tych konkurencjach miałem największe szanse. Dziękuję całemu zespołowi, bo ten medal jest także ich - dodał.

Drugi tym razem Johannes Boe nie potrafił ukryć złego nastroju.  

- Wiedziałem, że mam dużą szansę na wygraną. Jestem bardzo rozczarowany, że to się nie udało – powiedział.

Norweg stara się jednak nie rozpamiętywać nieco słabszego występu i myśli o kolejnych szansach medalowych.

- Mogę tylko zapomnieć o moich strasznym błędach, pogratulować Pidrucznemu medalu i mieć nadzieję, że to pomoże mi być bardziej wściekłym i zdeterminowanym przed kolejnymi startami - dodał.

Quentin Fillon Maillet obronił trzecią lokatę po sprincie, choć apetyt miał na dużo więcej.

- Źle zacząłem przez błędy w leżaku. Wiedziałem, że wyścig nie jest skończony, dopóki nie przekroczy się linii mety. Jestem szczęśliwy z dzisiejszego wyniku, ale też trochę smutny, bo możliwe, że przez błąd w ostatnim strzelaniu straciłem złoto – przyznał.

Francuz do ostatnich metrów walczył o medal z Tarjei Boe.

- Tarjei zaczął bardzo szybko, potem poprosił mnie, abym to ja prowadził. Przed samą metą to ja byłem z przodu i mogłem wybrać kierunek. Walka była ciężka – podsumował.

Przed panami teraz bieg indywidualny, który zaplanowano na 13 marca. Początek o 16.10.

Powiązane osoby

 Francja | mężczyzna | Quentin Fillon Maillet

 Norwegia | mężczyzna | Johannes Thingnes Boe