Prawdziwą wolą walki wykazała się w biegu sprinterskim Anastazja Kuźmina, która mimo silnego przeziębienia zdecydowała się nie odpuścić startu. Okazało się to bardzo dobrą decyzją, a jak sama stwierdziła po biegu – paradoksalnie problemy zdrowotne pomogły jej w zwycięstwie.

Prowadzący konferencję prasową po sprincie pań Christian Winkler celnie podsumował wyniki Kuźminy – nie możesz mówić, ale możesz wygrywać. Słowaczka z powodu infekcji zupełnie straciła głos i odpowiedzi na pytania szeptała asystentce.

- To nieprawdopodobne, ale choroba bardzo mi pomogła. Na starcie dzisiaj nie miałam żadnych oczekiwań. To bardzo pomaga, kiedy nie ma się tego rodzaju psychologicznych obciążeń – stwierdziła.  

 Choć trudno w to uwierzyć, to dopiero pierwszy złoty medal Mistrzostw Świata w długiej i owocnej karierze słowackiej zawodniczki.

- Po igrzyskach to była moja największa motywacja, aby zdobyć złoto. Miałam już srebro, miałam brąz. Wiedziałam, że największe szanse mam w sprincie. Kiedy dzisiaj rano zastanawialiśmy się czy w ogóle powinnam wystartować, zdecydowałam się podjąć ryzyko. Spróbowałam i zwyciężyłam – podsumowała.

Pierwszy w karierze medal na tej rangi imprezie zdobyła też Ingrid Landmark Tandrevold. Dla młodej Norweżki był to jednak debiut na Mistrzostwach Świata.

-  Przed startem słyszałam, że wiele faworytek pudłuje. Warunki były bardzo ciężkie. Pomyślałam więc, że otwiera się przede mną szansa. Wykorzystałam ją i jestem bardzo szczęśliwa – powiedziała.

Tandrevold udało się uniknąć karnych rund, co przy wietrznej pogodzie, jaka panowała w Ostersund, nie było takie łatwe.  Sama zawodniczka była tym osiągnięciem nieco zdziwiona.

- Dzisiejsze przestrzeliwanie w stójce było najgorsze w mojej karierze. Nie wiem czy strzeliłam celnie chociaż raz. Byłam bardzo zestresowana. Wydaje mi się, że trenerzy pokazywali mi, że trafiałam, a ja pudłowałam. Ale pomyślałam sobie – konkurs to konkurs – opowiedziała.

Kolejny medal do swej kolekcji dołożyła Laura Dahlmeier. Wydawać by się mogło, że brąz to w jej przypadku porażka, jednak pamiętać należy, że ten sezon upływa jej pod znakiem problemów zdrowotnych. Nie inaczej było i teraz.

- Ten medal też jest dla mnie szczególny, bo jestem przeziębiona, mam problemy z drogami oddechowymi.  Też dopiero rano zdecydowałam się na start. Wiedziałam, że jeśli będę dobrze strzelać, wszystko jest możliwe – stwierdziła Niemka.

Wszystkie zawodniczki naszych zachodnich sąsiadów startowały z wysokimi numerami startowymi. Dahlmeier przyznała, że było to wynikiem przemyślanej strategii.

- Sprawdzaliśmy prognozy pogody, które mówiły o opadach śniegu. Postanowiliśmy wystartować trochę później - dodała.

Niemka nie planuje na razie rezygnacji z biegu na dochodzenie. Stawia na regenerację i łagodniejszy trening w sali.

Bieg pościgowy pań zaplanowano na niedzielę 10 marca. Początek o 13.45.

Powiązane osoby

 Norwegia | kobieta | Ingrid Landmark Tandrevold

 Niemcy | kobieta | Laura Dahlmeier

 Słowacja | kobieta | Anastazja Kuźmina