Łukasz Szczurek w czwartkowej sztafecie mieszanej zaliczył bardzo błyskotliwy występ. Każdorazowo  po strzelaniu poprawiał swoją pozycję i do mety dotarł na dziewiątym miejscu. – Przed biegiem wzięlibyśmy je w ciemno – powiedział.

Nasz najbardziej doświadczony zawodnik pokazał, że po kilku słabszych występach zdaje się wracać do formy, którą prezentował w pierwszych trzech zawodach Pucharu Świata.

- Styczeń i luty był dla mnie trudny. Podczas grudniowych pucharów poczułem, że złapałem kontakt z czołówką, tą samą, która tak bardzo mi uciekła kilka lat temu. Rzeczywistość okazała się później inna, nie było już tak kolorowo. Czułem, że wracam do dobrej formy, ale kolejne starty pokazywały coś zupełnie innego. Zaczęły pojawiać się błędy na strzelnicy, co spowodowało, że zacząłem w siebie wątpić. Ważny był ostatni tydzień w Idre, gdzie był czas na spokojne treningi. Udało się wrócić do podstaw. Te dwa pierwsze miesiące roku były na pewno stracone jeśli chodzi o wyniki, ale ten czas dał mi sporo do myślenia i wydaje mi się, że wyciągnąłem odpowiednie wnioski na przyszłość – powiedział Szczurek.

Na swojej zmianie Polak uzyskał szósty czas. Pod tym względem był lepszy od Martina Fourcade’a.

- Cieszę się, że udało mi się w dzisiejszym biegu zrealizować to co sobie zaplanowałem. Mam nadzieję, że jest to zwiastun poprawy formy, bo podobnie czułem się w grudniu. Miałem co prawda mały kryzys na ostatnim okrążeniu, ale udało mi się go przemóc na jednym ze zjazdów i utrzymałem dziewiąte miejsce.  Oczywiście przed startem wzięlibyśmy je w ciemno. Może jest mały niedosyt, że nie jest to lokata w ósemce, ale zdecydowanie przeważa uczucie zadowolenia z dobrze wykonanej pracy – podsumował.

Chyba najbardziej spektakularnym momentem jego występu było pierwsze strzelanie, podczas którego oddał pięć celnych i szybkich strzałów. To pozwoliło mu w jednej chwili przesunąć się z czternastej lokaty na ósmą.

- Na strzelnicy byłem skupiony i wyluzowany zarazem. Udało mi się wyłączyć i zupełnie nie zwracałem uwagi na strzelanie rywali. Gdy na leżaku podnosiłem się z dywanika to byłem zaskoczony, że aż sześciu rywali wciąż jeszcze strzela. Muszę przyznać, że wzbudziło to we mnie dodatkową adrenalinę – dodał.

Cel Szczurka na Mistrzostwa Świata w Ostersund jest tożsamy z celem całej męskiej reprezentacji – startować na tyle dobrze by utrzymać w Pucharze Narodów lokatę gwarantującą zwiększenie kwoty startowej na przyszły rok.

- Przed sezonem mało kto w nas wierzył, a dzisiejszym startem potwierdziliśmy, że jesteśmy w stanie to zrobić. To pokazuje, że zrobiliśmy postęp jako grupa. Oczywiście zdarzają się przestoje, takie jak chociażby mi, ale w tym czasie punkty zdobywał Grzesiek Guzik. Na pewno ta rywalizacja w Pucharze Narodów jest czymś co nas napędza. Chcemy w przyszłym sezonie startować w czwórkę. To naprawdę wiele ułatwi i pomoże w rozwoju męskiego biathlonu – zakończył.

Mężczyźni w Dzień Kobiet odpoczywają i do rywalizacji powrócą w sobotę gdy zmierzą się na dystansie sprinterskim.

Powiązane osoby

 Polska | mężczyzna | Łukasz Szczurek