Dominacja Norwegów w Canmore

Już czwartkowy bieg indywidualny kreował Norwegów w roli faworytów rywalizacji sztafetowej. Johannes Boe i spółka stanęli na wysokości zadania i z łatwością odnotowali drugą wygraną w tym sezonie. Polacy zostali sklasyfikowani na szesnastym miejscu.

Bieg miał niecodzienny przebieg - przewaga czołówki była na tyle duża, że do mety dotarło tylko 12 z 23 sztafet! Pozostałe ekipy - w tym gronie Polska - zostały zdublowane. Paradoksalnie szesnaste miejsce podopiecznych trenera Kołodziejczyka jest ich drugim najlepszym rezultatem w przeciągu kilku ostatnich sezonów. Wyżej - na dwunastej pozycji - uplasowali się miesiąc temu w Oberhofie.

Mogło być zdecydowanie lepiej, bo biegnący na pierwszych dwóch zmianach Andrzej Nędza-Kubiniec i Grzegorz Guzik pudłowali. Pierwszy z nich biegał karną rundę, drugi dobierał aż sześciokrotnie. Na półmetku Polacy plasowali się na dziewiętnastym miejscu. Awans zawdzięczamy Łukaszowi Szczurkowi, który dwukrotnie strzelał bezbłędnie i wyprzedził trzech rywali. Zdublowano go tuż przed strefą zmian, więc Tomasz Jakieła nie miał szansy zaprezentowania się dzisiaj na trasie.

To pokłosie kapitalnego występu Norwegów. Lars Helge Birkeland, Vetle Sjastad Christiansen i Erlend Bjoentegaard spisali się rewelacyjnie i Johannesowi Boe zostało już tylko przypieczętowanie sukcesu. Do trzeciej zmiany kroku Norwegom dotrzymywali Francuzi, ale Quentin Fillon Malliet w starciu z liderem Pucharu Świata nie miał szans. Trójkolorowi, w składzie których znaleźli się jeszcze Emilien Jacquelin, Antonin Guigonnat i Simon Fourcade, zajęli drugie miejsce. Na mecie stracili do zwycięzców minutę i 18 sekund.

Jeszcze większe straty zanotowały kolejne ekipy. Na trzecim miejscu przez większość wyścigu znajdowali się Rosjanie, którzy zanotowali stratę niemal dwóch minut. Pozostałym drużynom pozostała walka o czwarte miejsce, z której zwycięsko wyszli Niemcy.

WYNIKI