Siedemnaście dni – tyle czasu upłynęło od ostatniego startu biathlonistek w zawodach Pucharu Świata. Dzisiaj w Oberhofie biegiem sprinterskim rozpoczną one rywalizację w 2019 roku. – Nie jest to mój ulubiony obiekt, ale nie zawsze trzeba lubić dane miejsce, żeby przełamywać swoją granicę – powiedziała Monika Hojnisz.

Polka będzie bronić piątego miejsca w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, które zawdzięcza świetnym występom w grudniowych zawodach pucharowych w Pokljuce, Hochfilzen oraz w Novym Meście.

- Ciężko po świętach i przerwie noworocznej było wrócić na pełne obroty, dlatego cieszę się, że przed pierwszym Pucharem Świata w nowym roku odbyliśmy krótką konsultacje szkoleniową w Arber – powiedziała Hojnisz, która podziela obawy większości zawodników w stawce co do kaprysów pogody panującej na obiekcie.

- Oberhof nigdy nie miał litości jeśli chodzi o pogodę, tak też było do tej pory na treningach. Zobaczymy jaka niespodziankę przygotuje nam na dzisiejszy start. Nowy rok, nowy start, nowa niewiadoma. Ku mojemu zaskoczeniu jeszcze we wtorek organizatorzy byli w lesie. Sama rano na treningu robiłam za ratrak. Póki co opady śniegu i hulający wiatr nas nie opuszczają, ale wierzę, że w czasie zawodów wszystko będzie ok – skomentowała biathlonistka reprezentująca AZS AWF Katowice.

Dla Hojnisz starty na DKB Ski Arena nigdy nie były specjalnie udane. Nigdy nie zajmowała tutaj miejsca w czołowej dziesiątce.

- Nie jest to mój ulubiony obiekt. Lubię powtarzać, że jak ktoś chce mieć depresje to zapraszam właśnie tutaj. Nie zawsze trzeba jednak lubić dane miejsce, żeby przełamywać swoją granicę – dodała.

Obok Hojnisz, która na trasę sprintu wyruszy z numerem 41, w zawodach wystartują również Kinga Zbylut (nr 7), Kamila Żuk (48) oraz Karolina Pitoń (88). Początek rywalizacji o 14:30.

Powiązane osoby

 Polska | kobieta | Monika Hojnisz