Ostatni akord igrzysk

Pod nieobecność obrońców tytułu z Rosji rozegrana zostanie ostatnia biathlonowa konkurencja tych igrzysk - sztafeta mężczyzn. Nie zobaczymy w niej również reprezentantów Polski.

Na faworytów sztafety wyrastają Niemcy, którzy mają w składzie czterech mistrzów świata: Erika Lessera, Benedikta Dolla, Arnda Peiffera i Simona Schemppa. Trzech z nich na tych igrzyskach stało już na podium, Lesser z kolei ratował honor niemieckiego biathlonu w Soczi. Niemcy będą dodatkowo podrażnieni porażką w sztafecie mieszanej, w której zajęli czwarte miejsce oraz sztafecie kobiecej, która wcale nie włączyła się do walki o podium.

Byli tacy, którzy przed igrzyskami wieszali już medale Norwegom. O ile Johannes Boe i Emil Svendsen mieli na tych igrzyskach swoje dobre momenty, o tyle Tarjei Boe wygląda niemrawo, a Lars Helge Birkeland pozostaje zagadką. Wystartował w Pjongczang tylko w biegu na 20km, w którym zajął 60. miejsce, a teraz pobiegnie na pierwszej zmianie sztafety.

O kolejnym medalu tych igrzysk marzy Martin Fourcade. Łatwo nie będzie, bokoledzy z reprezentacji formę zostawili chyba na lotnisku. Trenerzy zdecydowali się postawić na Simona Desthieux, Emiliena Jacquelina i Antonina Guigonnata. W odstawkę poszli więc Fillon Malliet i starszy z braci Fourcade.

Za niespodziankę z pewnością nie będzie uważany ewentualny medal dla Szwedów, którzy pobiegną w swoim najsilniejszym składzie z Sebastianem Samuelssonem na czele. Na dwóch ostatnich igrzyskach na podium znajdowali się Austriacy. Dotychczasowe starty w tym sezonie nie wskazują na powtórkę, ale Dominik Lenadertinger na tych igrzyskach raz już udowodnił, że stać go na przebłysk.

Włosi, Szwajcarzy i Czesi to z kolei sztafety, w gronie których upatrywać trzeba "czarnych koni". Ze względu na brąz MŚ w Oslo pamiętać należy o Kanadyjczykach, którzy jednak podobnie jak Ukraińcy wydają się być tutaj w słabszej formie.

Początek biegu o 12:15.

LISTA STARTOWA