Kuźmina z trzecim złotem? A może do trzech razy sztuka?

Kwadrans po dwunastej - wtedy na trasę biegu sprinterskiego w Pjongczang ruszy pierwsza biathonistka. Eksperci spodziewają się trzeciego złotego medalu z rzędu w tej konkurencji Anastazji Kuźminy. My zaś liczymy, że w myśl zasady "do trzech razy sztuka" swoje marzenia spełni Weronika Nowakowska.

Biorąc pod uwagę wcześniejsze starty w tym sezonie to właśnie Nowakowska jako jedyna z grona reprezentantek Polski wydaje się być zdolna do wywalczenia miejsca na podium w sprincie. Polka bywała już wicemistrzynią świata i Europy w tej specjalności, a na początku tego roku podczas zawodów Pucharu Świata w Oberhofie zajęła szóstą lokatę. Właśnie na tej pozycji ukończyła sprint przed czterema laty w Soczi, teraz w swoim ostatnim olimpijskim występie w karierze będzie chciała zdobyć jedyne brakujące trofeum w swojej karierze, czyli olimpijski medal.

Oprócz niej na starcie zobaczymy Magdalenę Gwizdoń, Krystynę Guzik oraz Monikę Hojnisz, które w tym sezonie może nie błyszczą, ale są już na tyle doświadczone, że przy bezbłędnym strzelaniu z pewnością stać je na wywalczenie miejsca w pierwszej dziesiątce. Dla każdej z naszych biathlonistek dobry występ w sprincie będzie ważnym krokiem w kierunku wywalczenia kwalifikacji do biegu ze startu wspólnego.

Podopieczne Tobiasa Torgersena będą atakować z drugiego szeregu, bo wśród kandydatek do medali wymieniane są inne zawodniczki. Przede wszystkim Anastazja Kuźmina, mistrzyni olimpijska z Vancouver i Soczi, która w tym sezonie prezentuje życiową formę. Gdy sięgała po tytuły zawsze była to mniejsza lub większa niespodzianka. Tym razem Rosjanka ze słowackim paszportem będzie musiała sobie poradzić z rolą faworytki.

Na starcie nie zobaczymy aktualnej mistrzyni świata w sprincie, czyli Gabrieli Koukalovej. Czeszka jesienią doznała kontuzji łydki i nie była w stanie wrócić do pełnego treningu. Jej towarzyszki z podium MŚ w Pjongczang się pojawią, ale ani Laura Dahlmeier, ani Anais Chevalier nie są w tak dobrej formie jak przed rokiem. Dla Niemki srebro w sprincie było jedyną porażką w Hochfilzen, gdzie jako pierwsza biathlonistka w historii wywalczyła pięć złotych medali. W ten sezon Dahlmeier weszła jednak z poślizgiem związanym z chorobą i jej wyniki nie prezentują się aż tak okazale. Powtórzenie wyniku sprzed roku wydaje się niemożliwe, podobnie jak w przypadku Chevalier, którą w maju potrącił samochód. Złamany obojczyk spowodował przerwę w przygotowaniach i Francuzka w tym sezonie ledwie dwukrotnie meldowała się w pierwszej dziesiątce zawodów Pucharu Świata.

Kto jeśli nie Niemka i Francuzka? Liderką Pucharu Świata pozostaje Kaisa Makarainen, która mimo wielu lat w czołówce nie ma szczęścia do startu na dużych imprezach. Cztery lata temu w Soczi obeszła się smakiem, w minionym czteroleciu jej kolekcja medali mistrzostw świata powiększyła się o zaledwie trzy brązowe medale. Kiedy wygrywać jeśli nie teraz, tym bardziej, że Finka zapowiedziała już koniec kariery po tym sezonie. W coraz lepszej formie wydaje się być ta, która wygrała trzy z czterech indywidualnych konkurencji w Soczi, a więc Daria Domraczewa. Białorusinka najwyraźniej ma patent na igrzyska, nic dziwnego, że poślubiła Ole Einara Bjoerndalena, czyli najbardziej utytułowanego sportowca w historii zimowych igrzysk. Mężowi dorównać będzie jej trudno, ale skolekcjonowanie połowy jego olimpijskich triumfów wydaje się być realne.

W ścisłym gronie kandydatek do zwycięstwa są jeszcze Dorothea Wierer, Denise Herrmann i Justine Braisaz. Mimo słabszego początku sezonu chyba nikt nie odważy się skreślić Marie Dorin Habert i Tiril Eckhoff. Zwycięstwo którejkolwiek z pozostałych biathlonistek będzie można uznać za niespodziankę.

LISTA STARTOWA