Dwudzieste miejsce Krystyny Guzik w sprincie w Oberhofie to jej drugi najlepszy występ. Po biegu Polka cieszyła się z wyniku, ale narzekała trochę na dłużącą się przerwę od startów. Wicemistrzyni świata z Novego Mesta przyznała, że była głodna rywalizacji.

Osiemnaście dni – tyle dzieliło start w biegu na dochodzenie w Le Grand Bornand od dzisiejszego występu w Oberhofie. Zdaniem Guzik takie długie przerwy nie wpływają za dobrze na jej dyspozycję.

- Troszeczkę ta przerwa świąteczna była dla mnie za długa. Zazwyczaj w tym terminie mamy mistrzostwa Polski, tym razem ich zabrakło i teraz muszę się na nowo rozpędzać. Dodatkowo pojawił się problem ze znalezieniem miejsca do treningu na śniegu. Mieliśmy odcinek z Obidowej na Turbacz, ale trasa wiedzie tam cały czas pod górę i nie można było postrzelać – mówiła po biegu Guzik.

Polka spudłowała tylko raz – w swoim ostatnim strzale. Gdyby nie to Guzik mogła liczyć na miejsce nawet w pierwszej dziesiątce.

- Wiatr był bardzo zmienny, ale udało mi się dobrze reagować palcem na spust, oddawałam strzały w odpowiednim momencie. Szkoda tego ostatniego strzału, spudłowałam z prawej strony, ale było mi wtedy już bardzo ciężko – dodała Guzik.

- Wczoraj w czasie treningu miałyśmy burzę śnieżną z błyskawicami. W porównaniu do tego dzisiejsze warunki były dobre, choć trasa gdzieniegdzie pozostawiała wiele do życzenia. Przede mną teraz dwa najbardziej ulubione biegi, czyli pościg i sztafeta. Nie lubię sama sobie nadawać tempa, wolę starty, w których do czynienia mamy z bezpośrednią rywalizacją – zakończyła.

W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata Guzik awansowała na 28. miejsce.

Powiązane osoby

 Polska | kobieta | Krystyna Guzik