- W zeszłym roku odnosiłem sukcesy w Pucharze Świata, ale zabrakło ich na najważniejszej imprezie. Dlaczego tym razem nie miałoby być odwrotnie? - pyta lider szwajcarskiego zespołu Benjamin Weger. W odróżnieniu od poprzednich sezonów, jego najwyższa forma przyszła tuż przed mistrzostwami świata w Oslo.

Jak niemal w przypadku każdego sportu dobre wyniki wpływają pozytywnie na jego popularność, tak samo stało się z biathlonem w Szwajcarii w ciągu kilku ostatnich lat.

- Dzięki tym rezultatom nasza dyscyplina stała się bardziej rozpoznawalna w kraju - tłumaczy Weger. - Jesteśmy na dobrej drodze, ale o doścignięciu popularnością narciarstwa alpejskiego raczej nie ma mowy.

Jednocześnie Benjamin jest bardzo zadowolony z faktu zyskiwania nowych fanów na biathlonowych trasach. Swoje ostatnie przygotowania do najważniejszego punktu sezonu przechodził w Lenzerheide przy niemal wiosennej pogodzie. Jak sam zdradził, przełomowym momentem w jego karierze były Igrzyska Olimpijskie w Vancouver w 2010 roku.

- Byłem wówczas w połowie drogi do zdobycia zawodu bankiera. Wtedy stwierdziłem jednak, że znacznie bardziej interesuje mnie biathlon. Dziś praca pełnoetatowego biathlonisty wciąż mnie cieszy, a wybór sprzed lat jest jeszcze bardziej zrozumiały dla wszystkich, którzy znają mnie dłużej - dodał.

W chwilach odpoczynku pomiędzy zawodami Benjamin lubi łowić ryby. Jak sam twierdzi, dzięki temu może wyłączyć swój umysł od codzienności. Wraz z przyjaciółmi wybiera się często nad małe górskie jezioro, gdzie odzyskuje energię niezbędną do następnych startów. Przed indywidualnymi zmaganiami w Oslo jest pewny siebie. Czy wysoka forma, której próbkę można było zaobserwować w Presque Isle, wystarczy na medal? O tym będziemy mogli przekonać się już jutro w biegu sprinterskim mężczyzn, w którym Benjamin Weger wystartuje z numerem 52.

Zawody rozpoczną się o godzinie 11:30 i będą transmitowane przez Polsat Sport Extra, Polsat Sport News i Eurosport 1.

Powiązane osoby

 Szwajcaria | mężczyzna | Benjamin Weger