Starsi kibice biathlonu być może pamiętają jeszcze niespodziankę, jaką zdobywając brązowy medal podczas MŚ w 1992 w biegu drużynowym, sprawiła ekipa Estonii. W jej składzie występował wówczas m.in. Hillar Zahkna. Obecnie coraz częściej w jego rodzinnym kraju wspomina się o nim jednak jako o... ojcu Rene, nowej nadziei tamtejszego sportu.

Opowieść jak Hillar Zahkna wraz z kolegami w rosyjskim Nowosybirsku zdobywał pierwszy - i jak dotąd jedyny - w dziejach biathlonowych MŚ medal dla Estonii, Rene znać może jedynie ze słyszenia, w 1992 r. nie było go bowiem jeszcze na świecie. Urodził się on dopiero dwa lata później i od początku życia dorastał w otoczeniu sportu. Po zakończeniu kariery Zahkna senior pełnił funkcję jednego z trenerów przy kadrze swojego kraju, a także w ośrodku w Oteppae. Nic więc dziwnego, że kolejny przedstawiciel tego rodu poszedł w jego ślady.

Póki co Rene Zahkna zapowiada się na wielką gwiazdą estońskiego biathlonu i uchodzi za nadzieję na medale ZIO w Pyeongchang, a być może nawet w Soczi. Na tegorocznych ZIOM w Innsbrucku zdobył dwa srebrne krążki, zaś obecnie reprezentuje swój kraj na MŚJ. Coraz lepiej idzie mu bieg oraz, zwłaszcza, strzelanie. On sam jednak nieco tonuje nastroje: -Soczi wydaje mi się nierealne, a dostanie szansy wydawałoby mi się dziwne.. Jego obecny trener, Asko Saareepuu, także nie chce nakładać na swego podopiecznego zbytniej presji: - Daleko mu jeszcze do ojca, szczególnie jeśli chodzi o bieg.

Co ciekawe córka innego z przedstawicieli "brązowej" drużyny z Nowosybirska również powoli staje się znaczącą postacią sportów zimowych. Mowa tu o Triin Ojaste, biegaczce narciarskiej, a zarazem potomkini Kalju Ojaste.

źródło: inf. własna/ohtuleht.ee